wtorek, 20 maja 2014

Początek.

    Byłem z Nią sam na sam.Była nieprzytomna,już myślałem że to koniec.Jednak poruszyła uchem.
-Żyjesz???-zapytałem się Angeli.
-Co?Gdzie ja...To ty?Damon!
-Nie krzycz.Musimy być cicho,on jeszcze nie odszedł.
-Ten wilk?Nazywa się Asher,chodzi mu o mnie.Damon,zostaw mnie tu,a ty idź.To o mnie mu chodzi.
-Zwariowałaś!Mam Cię tak zostawić na pastwę...Jego?
-Tak,proszę Cię.I tak umrę.
-Nie zrobię Ci tego!
-Sza!Odejdź, Damon,to koniec.
Zanim się zorientowałem zostałem wywleczony z jaskini za kark.To był On,Asher.
   Wywlókł Mnie daleko poza terytorium watahy.Z grzbietu leciała mi krew.Poza tym, nic mi nie było,mogłem chodzić,więc wyruszyłem w drogę.W drogę,która miała dać mi drugą szansę na założenie watahy,Watahy Północnego Wiatru.Szedłem tak dopóki nie napotkałem na swej drodze smoka.Zaczął za mną łazić,na początku był trochę nieufny.





Ale z czasem się zaprzyjaźniliśmy.Od tamtej pory wędrowaliśmy razem.





                                                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz