czwartek, 22 maja 2014

Od Jasper

-To masz problem biedne dziecko. - Powiedziałam z miną wyrażającą moją irytację.
-Sama masz problem!
-To chodź zemną do miasta.
-Nie.
-Tchórzysz ...
-Nie!
-To dlaczego nie chcesz iść?



Od Rouse:



-Nie lubię i nie ufam ludziom.Być może zabili również swoją matkę i ojca.-Powiedziałam Jasper.

-A poza tym nie muszę Ci nic udowadniać-Orzekłam Jej.
-Tia?Jesteś tchórzem.-Powiedziała.
-Posłuchaj,ja naprawdę nie chcę wojny,jesli z toba pójde dasz Mi spokój?

Od Jasper:


-Niech ci będzie, ale idziemy tam na bity tydzień.-Powiedziałam i wstałam.


Od Rouse:


To chodź-Powiedziałam wilczycy.


Od Damona:


Obie gdzieś szły więc poszedłem za nimi.Byłem ciekawy gdzie one idą.Okazało się że ruszały kierunku miasta.


Od Jasper:




Uśmiechnęłam się.
Bardzo brakowało mi Steva.

Zresztą jakoś tu w lesie było źle.
-Ummmm... może ci się tam spodoba - Zaczęłam rozmowę.



Od Rouse:


-Być może,co będziemy tam robić?-zapytałam.

-Pokaże Ci jak żyją ludzie i co tam robią-Odpowiedziała.
-Czyli idziemy do ludzkiej osady tylko po to żeby zobaczyć jak żyją i co robią?-Wypytałam się jej,może jej nie ufałam,ale wyglądała na taką,której można zaufać.
-Tak-Powiedziała.

Od Damona:


Przysłuchiwałem się ich rozmowie od jakiegoś czasu,ciągle utrzymując dystans.

-Więc,jak nazywał się twój opiekun?-Zapytała Rouse.
-Steve-Odpowiedziała Jasper.
Ciekawe,miała jakiegoś opiekuna.Zatrzymałem się i wtedy wszystko sobie przypomniałem.
Pamiętam Jas od szczeniaka.Od zawsze byłem w niej zakochany.Muszę jej to powiedzieć,pomyślałem i zacząłem biec w ich kierunku.

Od Jasper:
-Naciesz się jeszcze ostatkami świeżego powietrza.
-Jak to?
-Tak to. W mieście są samochody i smog.
Nagle usłyszałam kroki.
Odwróciłam się biegł do nas Damon.
Stanęłam.
Basior do nas podbiegł.
-Jas.....ja cię kocham. - Powiedział.
-Damon....nie zrozum tego źle, ale ja cię tylko lubię....
Basior był zasmucony.
-Acha....

Od Damona:
-To ja nie będę Wam przeszkadzał,poczekam w jaskini-Powiedziałem i odbiegłem.Byłem załamany.Chciałbym mieć młode,partnerkę,kogoś z kim byłbym związany.Muszę poszukać jakiejś samicy.

Od Jasper:

Widziałam smutek na pysku Damona.
On mnie naprawdę kochał, a ja? 
Ja złamałam mu serce.
Zrobiło mi się smutno, a zresztą tak naprawdę tez go kochałam.
-Poczekaj, zaraz wracam.-Powiedziałam Rouse i pobiegłam za Damonem.
-Ok!-Krzyknęła za mną.
Biegłam ile sił w łapach, aż wreszcie dogoniłam basiora.
-Damon....ja ciebie tez kocham


Od Damona:

-Tak?Bo widzisz,ja...ja zakochałem się w tobie kiedy byłem jeszcze małym szczenięciem.-Wyznałem jej wszystko.
-Naprawdę?-Zapytała.
-Tak,naprawdę.Jesteś piękną Alphą.-Powiedziałem jej to, w końcu...Zauważyłem że się zarumieniła.Jest naprawdę urocza.

Od Jasper:

-Od szczeniaka? Faktycznie skądś cię kojarzę, ale nie pamiętam skąd.
-Mniejsza oto.-Powiedział Damon.
-Pójdziesz z nami do miasta?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz