-Świetnie-Powiedziała Jass.
-Chodźmy już do Rouse-Powiedziałem Jasper.Trochę czasu nam zajęło rozmawianie.
Rouse czekała w tym samym miejscu,w którym Jass ją zostawiła.
-Wreszcie jesteście!-Krzyknęła podbiegając do nas.-I jak?-Zapytała.
-No,jesteśmy razem.-Powiedziała Jasper.
-?
-Chodzimy ze sobą-Dodałem.
-I wszystko jasne!Pasujecie do siebie!-Krzyknęła Rouse.
Od Jasper:
Dzięki. - Uśmiechnęłam się.
-Dokładnie którędy do miasta? - Zapytała Rouse.
-Trzeba będzie maksymalnie kierować się na północ. Miasto jest jakieś trzy dni biegu stąd.
Od Damona/Rouse:
*On kiedyś będzie chciał ze mną chodzić*-Pomyślałam,przecież,no,nigdy żaden wilk mi się nie oparł.A Damon?On jest jakiś wyjątkowy.Ja naprawdę się zakochałam!
-Biegnijmy-Powiedziałam do Nich.
-No chodźmy już bo chcę wrócić jak najszybciej-Dodał Damon-Nie mogę jako Alpha znikać sobie na parę dni.
-Tak,to na północ.-Powiedziała Jasper i pobiegliśmy.
Od Jasper:
-Radzę wam oddychać głęboko świeżym powietrzem zanim go zabraknie!-Krzyknęłam sadząc przed siebie wielkie susy.
-Co?!-Krzyknęła Rouse.
-No spaliny! Zanieczyszczone powietrze!-Odkrzyknęłam.
-Acha....-Mruknął Damon.
Nagle z całym impetem zatrzymałam się.
Tuż przed moim nosem przejechał samochód
Od Damona:
-Jass!Nic Ci nie jest?-Zapytałem się wilczycy
-Nie,nic mi nie jest-Odpowiedziała.
Rouse była za Nami.Chyba była przygnębiona.
-Rouse?Coś nie tak?-Zapytałem się Omegi
-Co?YYY,wszystko w porządku.Tak,jest ok.-Była zdenerwowana.Dało się to poznać.
od Jasper/Rouse:
-Nie chce odpowiedzieć to jej nie męczmy.-Powiedziałam.
-Ok-Odpowiedział Damon.
Ruszyłam przed siebie.
Po kilku godzinach byliśmy na miejscu.
Przed naszymi oczami znajdowały się wielkie drapacze chmur mające po kilkadziesiąt pięter.
Rouse, aż usiadła z wrażenia.
Od Rouse:
-WOOW!to jest...Niesamowite...Może,może Ci ludzie nie są tacy źli.-Powiedziałam.
-Cóż,czy ja wiem,czy wszyscy są tacy dobrzy?-Powiedział Damon.
-Nie wszyscy -powiedziała Jasper-Ale są ogromne wyjatki.
-Jakie?-Zapytałam.
-Na przykład Steve,mój opiekun.-Odpowiedziała Jass.
Od Damona/Jasper:
Weszłam do miasta.
Natychmiast do moich uszu zaczęły dobiegać różne, tak dobrze mi znane odgłosy.
Szczeknęłam cicho.
-No chodźcie.-Powiedziałam radośnie.
Zaczęłam biec truchtem kierując się dobrze znanymi mi 'ścieżkami'
-..
Od Damona:
-No to jesteśmy na miejscu-Powiedziałem do wader-Co teraz?
-Teraz poszukamy czegoś do jedzenia-Odpowiedziała Jasper-Chodźcie!
Posłusznie,razem z Rouse wykonaliśmy polecenie Jass.
Od Jasper:
Pobiegłam przed siebie.
Skręciłam w mały zaułek.
-Zapraszam do stołu-Powiedziałam.
-Co? Tu nic niema! - Krzyknęła Rouse.
-A ten śmietnik? TO skarbiec jedzenia.
Od Rouse:
-Jeść stare,zepsute jedzenie?Odpady po ludziach?Powiedz że żartujesz?-Powiedziałam do Jasper.
-Niby czemu mam żartować?-odpowiedziała.
-Mi to pasuje-Wtrącił się Damon,i natychmiast podszedł wygrzebywać odpady.
-To ja jednak poszukam czegoś innego.-Wybiegłam z uliczki,wprost na ulice.
Od Damona:
-Ona się czasem nie zgubi?-Zapytałem się Jasper-Bo wiesz,ona jest wilkiem,reakcja ludzi pewnie niezapomniana.
-Zostaw to mięso i chodź za nią!-Krzyknęła Jasper-Oni na pewno będą próbowali ją złapać!
-Już idę!-Odpowiedziałem.
Biegliśmy ulicami pełnymi ludzi,patrzyli się na nas,a tak właściwie na mnie.Dobrze że ze mną była Jasper,bo nie wiem co by mi zrobili.
Od Jasper:
Biegłam przed siebie, co jakiś czas skręcając w lewo lub prawo.
-Ty ją czujesz?-Zapytał mnie Damon
-Nie...szacuję tylko prawdopodobieństwo miejsca jej pobytu i kieruję się wrzaskami ludzi.
Damon D
Dzięki. - Uśmiechnęłam się.
-Dokładnie którędy do miasta? - Zapytała Rouse.
-Trzeba będzie maksymalnie kierować się na północ. Miasto jest jakieś trzy dni biegu stąd.
Od Damona/Rouse:
*On kiedyś będzie chciał ze mną chodzić*-Pomyślałam,przecież,no,nigdy żaden wilk mi się nie oparł.A Damon?On jest jakiś wyjątkowy.Ja naprawdę się zakochałam!
-Biegnijmy-Powiedziałam do Nich.
-No chodźmy już bo chcę wrócić jak najszybciej-Dodał Damon-Nie mogę jako Alpha znikać sobie na parę dni.
-Tak,to na północ.-Powiedziała Jasper i pobiegliśmy.
Od Jasper:
-Radzę wam oddychać głęboko świeżym powietrzem zanim go zabraknie!-Krzyknęłam sadząc przed siebie wielkie susy.
-Co?!-Krzyknęła Rouse.
-No spaliny! Zanieczyszczone powietrze!-Odkrzyknęłam.
-Acha....-Mruknął Damon.
Nagle z całym impetem zatrzymałam się.
Tuż przed moim nosem przejechał samochód
Od Damona:
-Jass!Nic Ci nie jest?-Zapytałem się wilczycy
-Nie,nic mi nie jest-Odpowiedziała.
Rouse była za Nami.Chyba była przygnębiona.
-Rouse?Coś nie tak?-Zapytałem się Omegi
-Co?YYY,wszystko w porządku.Tak,jest ok.-Była zdenerwowana.Dało się to poznać.
od Jasper/Rouse:
-Nie chce odpowiedzieć to jej nie męczmy.-Powiedziałam.
-Ok-Odpowiedział Damon.
Ruszyłam przed siebie.
Po kilku godzinach byliśmy na miejscu.
Przed naszymi oczami znajdowały się wielkie drapacze chmur mające po kilkadziesiąt pięter.
Rouse, aż usiadła z wrażenia.
Od Rouse:
-WOOW!to jest...Niesamowite...Może,może Ci ludzie nie są tacy źli.-Powiedziałam.
-Cóż,czy ja wiem,czy wszyscy są tacy dobrzy?-Powiedział Damon.
-Nie wszyscy -powiedziała Jasper-Ale są ogromne wyjatki.
-Jakie?-Zapytałam.
-Na przykład Steve,mój opiekun.-Odpowiedziała Jass.
Od Damona/Jasper:
Weszłam do miasta.
Natychmiast do moich uszu zaczęły dobiegać różne, tak dobrze mi znane odgłosy.
Szczeknęłam cicho.
-No chodźcie.-Powiedziałam radośnie.
Zaczęłam biec truchtem kierując się dobrze znanymi mi 'ścieżkami'
-..
Od Damona:
-No to jesteśmy na miejscu-Powiedziałem do wader-Co teraz?
-Teraz poszukamy czegoś do jedzenia-Odpowiedziała Jasper-Chodźcie!
Posłusznie,razem z Rouse wykonaliśmy polecenie Jass.
Od Jasper:
Pobiegłam przed siebie.
Skręciłam w mały zaułek.
-Zapraszam do stołu-Powiedziałam.
-Co? Tu nic niema! - Krzyknęła Rouse.
-A ten śmietnik? TO skarbiec jedzenia.
Od Rouse:
-Jeść stare,zepsute jedzenie?Odpady po ludziach?Powiedz że żartujesz?-Powiedziałam do Jasper.
-Niby czemu mam żartować?-odpowiedziała.
-Mi to pasuje-Wtrącił się Damon,i natychmiast podszedł wygrzebywać odpady.
-To ja jednak poszukam czegoś innego.-Wybiegłam z uliczki,wprost na ulice.
Od Damona:
-Ona się czasem nie zgubi?-Zapytałem się Jasper-Bo wiesz,ona jest wilkiem,reakcja ludzi pewnie niezapomniana.
-Zostaw to mięso i chodź za nią!-Krzyknęła Jasper-Oni na pewno będą próbowali ją złapać!
-Już idę!-Odpowiedziałem.
Biegliśmy ulicami pełnymi ludzi,patrzyli się na nas,a tak właściwie na mnie.Dobrze że ze mną była Jasper,bo nie wiem co by mi zrobili.
Od Jasper:
Biegłam przed siebie, co jakiś czas skręcając w lewo lub prawo.
-Ty ją czujesz?-Zapytał mnie Damon
-Nie...szacuję tylko prawdopodobieństwo miejsca jej pobytu i kieruję się wrzaskami ludzi.
Damon D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz